Jeśli chcesz zbudować statek...
12/05/2007 · Link
"Jeżeli chcesz zbudować statek, nie przywołuj mężczyzn, żeby zdobyć drewno i rozdzielić pracę, ale rozbudź w nich tęsknotę za otwartym, nieskończonym morzem”
Antoine de Saint Exupéry
Zobacz inne wpisy
Witam,
Ładne! Ten cytat to dla mnie kwintesencja leadershipu. Tak rozumiem bycie prawdziwym liderem, który potrafi pasją życia dzielić się z innymi, inspirując otoczenie swoim entuzjazmem. Takie podejście dla mnie pachnie z gruntu sukcesem, budowanym właśnie na determinacji, wizji i zaangażowaniu.
Pozdrawiam
A ja jestem tym kolesiem w kraciastej koszuli, co zwykle robi za "fizycznego" przy projektach informatycznych i powiem, że nienawidzę "lidershipu" wraz z całą jego kwintesencją. Mam głęboko gdzieś czyjąś pasję życia, nie inspiruje mnie nikt kto nosi krawat i spiczaste buty, a entuzjazmem może sobie co najwyżej zarażać swojego psa.
To całe gadania o przywództwie, droga Wioletto, to jedna wielka ściema, wymyślona po to, żeby robić z Was maszynki do zarabiania dla kogoś pieniędzy, wzorowane na akwizytorach Amwaya. Uwierz mi, że są w życiu rzeczy o wiele bardziej twórcze i dające satysfakcję, niż zostanie klonem w garniturze od Bossa i udawanie, że nurkowanie jest Twoim oryginalnym hobby.
08/06/2007,
Sebastian
Witaj Sebastian, ja też jestem "fizyczna" w Twoim rozumieniu :-). Nie wszyscy przywódcy noszą krawaty i spiczaste buty....Być może jest tak jak mówisz. Każdy z nas ma pewnie różne doświadczenia. Dla mnie ważne jest, by być profesjonalistą w każdym calu. A ponieważ jestem w drodze to znaczy ciągle się uczę, to ciągnie mnie do osób, które tę drogę mają za sobą i mogą mi pomóc swoim doświadczeniem. Jestem osobą, która bardzo lubi skróty...więc jak tylko mogę skrócić sobie drogę to zwyczajnie korzystam i podpinam się na jakiś czas pod kogoś. Ja widzę w tym korzyści. Może się mylę ale tak to widzę :-).
p.s. Mam taką zasadę w życiu, że pracuję tam i z tymi, z którymi jest mi po drodze, to znaczy musi to być spójne z moim rozwojem zawodowym, z tym, co mnie interesuje. Póki,co to mi się sprawdza.
Chętnie posłucham, co masz na myśli pisząc o rzeczach bardziej twórczych i dających satysfakcję....czym to jest dla Ciebie?
Bardzo lubię kolesi w kraciastych koszulach :-) Pozdrawiam
Sebastian,
Trzeba przyznać, że programiści, których poznałem - ja sam również - programowali nie dlatego, że inspirowały ich do tego przemówienia szefa. Najczęściej motywowała ich pasja, wewnętrzna chęć tworzenia, ciekawość i poczucie niespełnienia, dopóki kod się nie skompilował prawidłowo.
Czy zauważyliście, że na wszystkich zebraniach, na których omawia się cele i plany programiści są najbardziej sceptyczną grupą? :)
Ale czy to oznacza, że dla liderów w tej branży nie ma miejsca? Że nie są oni w stanie wnieść wartości dodanej do pracy grupy ludzi? Że nie jest istotną wartością dla tych ludzi, gdy ktoś, do kogo mają zaufanie, dba o to, by byli na dobrym kursie?
Mimo wrodzonego sceptycyzmu programisty, mam przekonanie (poparte swoim doświadczeniem), że warto, by ktoś dbał o atmosferę w zespole, o czytelne specyfikacje, o przyzwoite warunki pracy, o dobre, ciekawe kontrakty, o sprawiedliwy podział prac, o wsparcie w rozwoju itd. itp.
Czy dobrze zrozumiałem z Twojego komentarza, że Twoje doświadczenia w tym obszarze są odmienne?
BTW: Czy pasja w pracy musi się kojarzyć z Amway'em i manipulacją? Pomyśl choćby - ipod - czy to produkt stworzony przez maszynki do zarabiania pieniędzy w garniturach od Bossa?
Pozdrawiam,
Marek
Witam
Zespół pracuje dobrze, jeżeli wszyscy członkowie tego zespołu mają wspólne cele i pasje. Jestem kierownikiem działu (nie lubię tej nazwy) i staram się, aby chciano się pode mnie "podpinać" jak mówi Wioletta. Moi współpracownicy powinni "iść" za mną z wyboru a nie przymusu. Dbam o to aby praca w zespole była dla nich atrakcyjna. Pozwalam im realizować cele zespołu według własnych pomysłów. Staram się nie narzucać swojej woli i zawsze zakładam, że moi współpracownicy mogą mieć lepsze koncepcje od moich. Staram się ich słuchać i wspieram jak mogę. Ale jednocześnie, nie mogę dopuścić do tego, aby stracili z oczu cel, co niestety może się zdarzyć.
Pozdrawiam
11/07/2007,
Dorota
W wielkim skrócie - myślę, że i tak prawie wszystko determinuje kasa :)
Masz dobry budżet to i wszyscy z zespołu będą "tańczyć".
Tak jest urządzony ten świat a reszta to teoria.
Praca jest przede wszystkim po to by zarabiać. Zarabiasz po to
by móc żyć i przy okazji realizować swoje pasje.
Pozdrawia doświadczony menedżer zespołu programistów.
30/12/2007,
Misiu
Bardzo ładne, a ja mogę powiedziec: "Bo z mężczyznami jest jak z bańkami mydlanymi: pierwsza jest zawsze nieudana, druga jest lepsza, a dopiero ta trzecia naprawdę piękna i kolorowa." Pozdrawiam:*
to jakieś pojebane bo żeby zbudowac statek trzeba 1000000000000 mezczyzn
lol
zal
nullllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllll
dillllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllllll