Konkurencyjność gospodarki - Blog Marka - Project Complete



Konkurencyjność gospodarki

Różności 09/09/2006 · Link

Czy obniżając podatki można zwiększyć konkurencyjność gospodarki? Lub prościej: czy obniżając podatki można pomóc prosperować firmie?

Najpierw taka poboczna nieco obserwacja - nie spotkałem się w polskich mediach z wypowiedzią updałego przedsiębiorcy, który by przyznał, że porażka wiązała się z kiepskim produktem, złym rozpoznaniem rynku, błędną strategią marketingową itp. Zawsze winne są wysokie podatki i zus. A mnie zawsze w takich sytuacjach zastanawia jak to jest, że te podatki nie uniemożliwiły utrzymaniu się na powierzchni konkurentom? I że przecież obniżenie podatków (zusu) ułatwiłoby życie nie tylko temu, który upadł, ale również owym konkurentom. Niskie koszty pracy w Chinach nie pomagą chińskiej firmie działającej tylko na rynku chińskim, bo inne chińskie firmy ją wykończą.

Niemniej trzeba przyznać, że obniżenie podatków, a w konsekwencji kosztów produkcji, ułatwiłoby konkurencję z firmami zagranicznymi, które z tego obniżenia nie skorzystają (chińskie produkty w Europie). A więc obniżanie podatków może pomóc eksporterom lub firmom konkurującym z produktami zagranicznymi. Ale wpływ podatków na sukces rynkowy jest jednoznaczny tylko w przypadku, gdy produkty konkurujących firm są "zamienne". Wtedy gdy produkt jest prosty i "ustandaryzowany" (przykłady: wydobycie węgla, uprawa pszenicy, produkcja sworzni czy śrubokrętów).

Przestaje to działać w przypadku produktów zaawansowanych. Jeśli tylko produkty te nie różnią się dramatycznie ceną, to klient wybierze zwykle ten, który uważa za lepszy. Różnice cenowe wynikające z opodatkowania pracy nie będą wyższe niż kilkanaście procent a to nie jest przesądzające, bo prawie każdy byłby skłonny zapłacić nieco więcej, by mieć lepszy samochód, telefon komórkowy czy grę komputerową. (ok, telefony i tak robią w Chinach, ale projekt - to wszak też produkt - powstaje gdzie indziej; na rynku nie wygrywają telefony projektowane w Chinach mimo tego, że taki projekt byłby pewnie dramatycznie tańszy).

Nie wyobrażam sobie, by zmniejszenie podatków mogło pomóc jakoś firmie w której pracuję. Mielibyśmy nieco wyższe zyski, ale nie miałoby to znaczącego wpływu na możliwości rozwoju. Te są uzależnione prawie wyłącznie od dostępności dobrych pracowników. Gdybyśmy mogli zatrudnić dwa razy tyle ludzi tej samej klasy co zatrudniamy obecnie, to moglibyśmy wykonać ogromny skok do przodu. Przypuszczam, że dotyczy to ogromnej liczby innych firm działających w Polsce, zarówno informatycznych jak i innych, gdzie produkty są w jakiś sposób "niezamienne" (choćby firmy meblarskie).

Nic odkrywczego, wielu ludzi i wiele krajów zrozumiało to wcześniej. Dziwi mnie tylko jak często wciąż wątek obniżania podatków powraca, poruszany przez organizacje prawodawców, ekspertów ekonomicznych i polityków, a jak rzadko podnoszona jest kwestia jakości kształcenia i rozwoju nauki, która warunkuje "produkcję" sprawnych umysłów. Od niedawna dopiero szerzej się mówi o rosnących problemach ze znalezieniem dobrych pracowników w wielu branżach, ale o długoterminowych skutkach tej sytuacji dla gospodarki wciąż słychać niewiele. O związku wyników firm i wzrostem gospodarczym z edukacją również. Pewnie związek ten jest zbyt długoterminowy by interesował polityków czy przedsiębiorców.

Nawiasem wcale nie jestem zwolenikiem prostego "zwiększania środków" na edukację i naukę. Środki te pewnie są potrzebne, ale nie ma wcale bezpośredniego przełożenia z wydanych dziś pieniędzy na wiedzę i umiejętności uczniów za 10 lat. Problem wydaje mi się znacznie bardziej złożony i wymagający szerokiej dyskusji.

Polecam wspomniany już wcześniej artykuł z ostatniej Polityki. A do przemyślenia: czy my, pracujący w firmach produkujących oprogramowanie, nie powinniśmy głośniej upomnieć się o nasze potrzeby? Czy nie powinniśmy lobbować za usprawnieniem edukacji? Za zwiększeniem środków dla nauczycieli? Za współpracą uczelni, szkół i twórców programów z przedsiębiorcami? Czy nie powinniśmy tworzyć nacisku porównywalnego z tym, którzy tworzą górnicy czy rolnicy? To przecież nasze być lub nie być za 10-20 lat.


Zobacz inne wpisy


Marku,

Mysle, tu nie chodzi o wysokosc stawek podatkowych, tylko o ,,caloksztalt''.

Skomplikowane przepisy, samowola urzednikow (np. odwlekanie decyzji), brak realnego oparcia w sadzie (czekanie na rozprawy po pare lat), korupcja.

Nie kazdy jest Romanem Kluska, ma pieniadze, poparcie mediow i sile, zeby sie przeciwstawic (JTT sie nie udalo).

Jestem pewien, ze gdby podniesiono podatki, ale zagwarantowano, ze przed wyrokiem NSA konta spolki nie sa blokowane, a na rozprawe i wyrok czeka sie nie dluzej niz 14-21 dni to wielu przedsiebiorcow by to poparlo.
10/09/2006,   Grzegorz


Witaj Grzegorz,

Dziękuję za komentarz.

Trudno nie zgodzić się z Twoimi uwagami. Podane przez Ciebie przykłady dobrze ilustrują do jakich patologii mogą prowadzić obecne rozwiązania prawne. Zauważ jednak, że w mojej wypowiedzi nie twierdziłem, że nie można ich poprawić i że nie mają one wpływu na ogólną konkurencyjność gospodarki.

Ciekaw jestem Twojej opinii co do głównej tezy: nie obniżanie kosztów, ale jakość umysłów jest podstawą sukcesów firm tzw. nowej gospodarki.

Co moglibyśmy/powinniśmy (jako kraj, firma, pracownik, obywatel) zrobić, żeby za 10-15 lat wygrać konkurencję w zawodach "sprawność umysłów"?

PS. Pewien czas temu pojawił się ciekawy post Guy'a Kawasaki o tym jak stworzyć drugą dolinę krzemową. Myślę, że może stanowić ciekawe uzupełnienie tej dyskusji, zwróć uwagę m.in. na punkt "Don’t pass a special tax exemption".

Pozdrawiam,
Marek
11/09/2006,   Marek Rafałowicz


Marku

Generalnie masz rację. Poruszasz jednak szerszy temat kształcenia i samokształcenia oraz jakości obydwu tych dróg. To warte jest szerszego omówienia, może korzystając z okazji (szkolę właśnie managerów IT) przeprowadzę małą ankietę.
Wracając do kawasakiego, to wspomniał on też o ekonomicznym utrudnieniu w zakładaniu rodziny (wysokie ceny nieruchomości) jako czynniku wspomagającym rozwój Doliny Krzemowej.
Sprobuj to wprowadzić w Polsce :-)

Pozdrawiam

Alex
11/09/2006,   Alex


Alex,

Jak zrozumiałem Twój komentarz rysuje podział tematu na dwa wątki:

- Co może zrobić każdy z nas w stosunku do siebie samego, by być bardziej konkurencyjnym w obecnym świecie? Jaka jest rola wyboru właściwej szkoły, studiów, kursów? Jaka jest rola pracy własnej? Gdzie szukać wsparcia, pomocy, rady, motywacji etc? Temat z pewnością warty dyskusji, bo to, czy wnioski uda się wdrożyć w życie zależy tylko od samych zainteresowanych. Rozumiem, że tutaj pomocny może być między innymi Twój blog.

- Czy i co możemy zrobić, żeby zmienić sytuację szerzej? By usprawnić obecny, przyznajmy nieco kulawy, system szkolnictwa od podstawowego zaczynając, na podyplomowym kończąc? W jaki sposób promować inicjatywy (np. kursy, kierunki studiów) warte polecenia? Gdzie szukać dobrych wzorców szkolnictwa i pomysłów na reformy obecnego systemu? Jak uświadamiać szerzej, rolę edukacji i ich skutków dla gospodarki?

O którym wątku wolicie podyskutować?

Pozdrawiam,
Marek
11/09/2006,   Marek Rafalowicz


Marku

Z pewnością oba watki warte są dyskusji. Ja chwilowo jestem dość zajęty szkoleniami właśnie managerów zespołów programistów, jak znajdę chwilę czasu, to podejme jeden z tych tematów.

Pozdrawiam

Alex
11/09/2006,   Alex


Marku,

Na pewno obnizanie kosztow nic nie da, jak nie bedzie tych umyslow :).

Na pewno sukces firm takich jak Microsoft czy Google zostal zbudowany na pomyslowosci i pracowitosci ich zalozycieli i pracownikow.

No i oczywiscie, wszyscy oni byli na wlasciwym miejscu we wlasciwym czasie.

I na pewno znizki w podatkach, darmowe ksero itp. ulatwienia niewiele by tu zmienily.

A co zrobic, aby miec armie Gatesow, Pageow i Brinow?

Recept na poprawne sytuacji na poziomie panstwa jest mnostwo, niektore nawet wyprobowano w praktyce (przyklady rozwoju Irlandii, czy Estoni).

Na poziomie bardziej lokalnym, chyba Wroclaw jest podrecznikowym przykladem jak przyciagac inwestorow i jak budowac ,,dobra marke'' miasta.

A co moge zrobic ja?

To co robi Joel (www.joelonsoftware.com) z wlasna firma.

Dbac o jej rozwoj i aktywnie szukac utalentowanych kandydatow na pracownikow. Lepiej chyba o rozwoj lokalnych umyslow trudno zadbac.

Wiecej o pomyslach Joel-a mozna przeczytac tutaj:

http://www.joelonsoftware.com/articles/FindingGreatDevelopers.html

Rzecz jest o szukaniu pracownikow, ale w podobny sposob mozna ich pomoc ksztalcic.

--
Grzegorz


12/09/2006,   Grzegorz


Grzegorz,

Przede wszystkim dzięki za link do znakomitego artykułu Joela. Opisany przez niego proces rekrutacji i filozofia dbania o pracowników bez wątpienia stanowi inny standard od tego, co jest praktykowane w Polsce. Firmy, które jako pierwsze zrozumieją, jak ważne jest takie podejście w obliczu ograniczonej liczby dobrych pracowników, uzyskają niebagatelną przewagę konkurencyjną.

Przykłady Irlandii, Estonii, Finlandii są przez wszystkich przytaczane, ale warto pewnie byłoby jasno powiedzieć, jakie konkretne działania były kluczowe dla osiągnięcia przez nie sukcesu gospodarczego. Myślę, że różne osoby mogą mieć bardzo różne zdanie na ten temat :)

A może warto powiedzieć sobie na początek, czego my oczekujemy w naszych firmach od pracowników? Jakich umiejętności i cech? Czego można pracownika nauczyć a co kandydat do pracy już musi umieć? Jakie braki są dyskwalifikujące?

Pozdrawiam,
Marek
12/09/2006,   Marek Rafałowicz


Marku,

Pytasz, co jest najwazniejsze, aby osiagnac sukces gospodarczy?

Dobra edukacja jest podstawa -- to chyba zadecydowalo o sukcesie Irlandii. Wierze, ze reszta sama przyjdzie z czasem.

Dobra edukacja -- to, w mojej opinii, stawiajaca na samodzielne myslenie, otwartosc i mozliwosci rozwoju (nawet jezeli kogos pasjonuja roznice w wymowie jerow przez mieszkancow Malkini Dolnej i Gornej).

Szkola, ktora pielegnuje i podsyca pasje, bylaby wspaniala -- i jak bardzo uczyla by ludzi siegania do gwiazd!

A czego oczekuje od kandydatow do pracy?
* Samodzielnosci, ale nie zarozumialstwa.
* Akceptacji regul, ale nie biernosci.
* Otwartego umyslu -- zainteresowania otaczajacym go swiatem (w roznych dziedzinach).
* Tego co Joel nazywa ,,smart and get things done''.

Reszty sie moze nauczyc. W mojej branzy (programowanie) i tak sie trzeba uczyc (technologii, klientow, jego problemow) caly czas.

A co dyskwalifikuje. W moich oczach:
* Brak wlasnego zdania (na kazdy temat -- to, na szczescie, wyjatkowo latwo sprawdzic w pierwszej rozmowie).
* Brak samodzielnosci.
* Nalogi (ale to trudno sprawdzic).

Wydaje mi sie Marku, ze zadajesz pytania, z ktorych kazde z osobna nadaje sie na prace magisterska... :).
13/09/2006,   Grzegorz


Grzegorz,

Zdefiniowanie oczekiwań w stosunku do kandydatów do pracy nie jest zadaniem akademickim (choć temat zapewne nadałby się na pracę dyplomową :), tylko wynika z praktycznej potrzeby. Każdy menadżer poszukujący ludzi do swojego zespołu powinien mieć przemyślane, jakich cech i umiejętności od nich oczekuje, jak inaczej mógłby przeprowadzić sensowną rekrutację?

Chyba warto też tymi oczekiwaniami dzielić się z potencjalnymi kandydatami do naszej pracy, ludźmi, którzy jeszcze uczą się lub studiują, by wiedzieli, z jakimi oczekiwaniami mogą się w przyszłości spotkać.

Temat jest mi bliski i z pewnością będę go jeszcze rozwijał na tym forum. Wątek ten został też podjęty na blogu Alexa.

Na szybko wspomnę tylko, że zarówno na Twojej liście jak i w poście Alexa brakuje mi umiejętności rozwiązywania trudnych problemów, myślenia abstrakcyjnego, zdolności do porządkowania złożonych zagadnień i rozwiązywania ich etapami. Wydaje mi się, że trening na dobrych studiach może wiele pomóc w tym zakresie.

Przez trening rozumiem ciężką pracę, ćwiczenie umysłu, samodzielne rozwiązywanie problemów (choćby akademickich), uczestnictwo w warsztatach, projektach studenckich, laboratoriach i ćwiczeniach.

Innymi słowy: moim zdaniem warto iść na takie studia, które zmuszają do aktywnej pracy i ćwiczenia umysłu. Nie rekomendowałbym takich, które przez kształcenie rozumieją nauczenie praktyczne wielu konkretnych języków programowania. W ogóle nie wspominam o tych, które tylko uczą teorii.

Pozdrawiam,
Marek
17/09/2006,   Marek Rafałowicz