Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego
05/11/2006 · Link
Wspominałem już wcześniej o roli
zaufania w relacjach biznesowych. Jego brak jest ogromnym utrudnieniem w bezpośrednich kontaktach a próby "ustawowego" zabezpieczania interesów stron powodują ogromny narzut finansowy i czasowy.
Jeszcze bardziej istotne jest budowanie wzajemnego zaufania pomiędzy członkami zespołu. Czy potrafisz sobie wyobrazić na przykład zespół koszykówki, w którym gracze nie ufają sobie nawzajem? W jaki sposób Ci ludzie mogą wspólnie walczyć? Razem się rozwijać? Trenować?
Podobnie (ok, są pewne różnice ;) ) jest z zespołem informatyków. Cała synergia współpracujących ludzi wynika z tego, że mogą liczyć na siebie nawzajem. Nie tracą energii na kontrolowanie się nawzajem ("czy na pewno pamiętasz o mojej prośbie? Na kiedy to zrobisz?"). Wiedzą, że mogą liczyć na rezultaty pracy innych osób. Że rezultaty te będą takie, jak zostało ustalone i dostarczone na czas. Że podczas podejmowania wspólnych ustaleń wszyscy członkowie zespołu kierują się interesem grupy, firmy projektu lub nawet jawnie wyrażoną dbałością o efekty swoich prac, ale nie bliżej niejasnymi interesami lub rozgrywkami politycznymi. Wreszcie, że nie boją się ujawnić problemów, po to, by móc je wspólnie rozwiązać i są gotowi przyznać do swoich słabości, po to, by móc się usprawnić.
Powyższe dotyczy zarówno relacji pomiędzy członkami zespołu jak i pomiędzy kierownikiem a pracownikami (choć nie wszyscy uważają menedżera za pełnoprawnego członka zespołu :) ). W sprawnym zespole szef ufa członkom zespołu a oni jemu.
W przypadku braku zaufania menedżera do pracowników relacja będzie nieuchronnie dążyła w stronę mikrozarządzania (micromanagement) - ręcznego sterowania działaniami pracowników, ścisłej kontroli, wypełniania formularzy, ścisłego rozliczania z każdego zadania, karania za odstępstwa od ustaleń itp. W takiej atmosferze, która może sprawdzać się przy zarządzaniu murarzami na budowie, nie ma szans na ujawnienie pełnej kreatywności młodych profesjonalistów i motywowanie ich do dużego zaangażowania. Ponadto w tej sytuacji, w miarę wzrostu zespołu, menedżer nieuchronnie staje się wąskim gardłem decyzyjnym - wszak dyrektor dużego działu nie może efektywnie pracować, jeśli decyduje o wszystkich zakupach myszek (a wierzcie, zdarza się to częściej niż się wydaje!).
W przypadku braku zaufania ze strony pracowników szef staje się tylko niechcianym utrudnieniem dla zespołu. Jeżeli zespół ma za nim podążyć, starać się realizować stawiane przez niego cele, to muszą wierzyć, że kieruje się uczciwymi i jasno określonymi wartościami. Jeżeli mu nie ufają, podejrzewają, że raczej rozgrywa on swoje gry, buduje swoje imperium, chce załatwić swoje niejawne interesy - dlaczego mieliby to wspierać?
Ok, załóżmy, że jesteś przekonany :). Ale czy wiesz, co menedżer może i powinien robić by tworzyć atmosferę zaufania?
Jak kwestie zaufania traktowane są w Twojej firmie?
Zobacz inne wpisy
Bardzo inspirujący wpis i stawiający kolejne pytania...
I ja właśnie w tej sprawie - napisz proszę, jakie są Twoje doświadczenia właśnie z zakresu budowania zespołu, czyli jak to wyglądały w Twoim przypadku[czyli w projektach w których brałeś udział, którymi zarządzałeś, etc.] sytuacje tworzenia, scalania, spajania, itp.
Proszę o to z bardzo praktycznego powodu - pracuję w firmie, która właśnie się staje, tworzy się od podstaw, zatrudnia kilka osób miesięcznie,realizuje coraz to nowe i coraz to większe projekty, czyli faza dużej akceleracji. I mamy duży głód praktycznych rozwiązań głównie z dziedziny "miękkich".
Jeśli miałbyś jakieś cenne radym sugestie, podpowiedzi...
Bardzo chętnie poznamy się z Twoim zdaniem.
Cieszę się bardzo Marku, że masz na tyle dużo wrażliwości żeby uwzględniać tak ważne zagadnienia "miękkie", które jak to wynika z mojego doświadczenia, w przeważającej części decydują o powodzeniu projektu, w którym bierze udział kilka osób - czy to programista to programista, czy to programista to klient wew. lub zew.
Dobrze się dzieje...Przełamujesz stereotypy na temat programistów jako osób "ścisłych", mocno "technicznych" a równocześnie pozbawionych pdst. kompetencji społecznych. Dobrze się dzieję, że takie blogi powstają i pokazują ciekawe kierunki rozwoju i pomysłów na firmę, jej zarządzanie i pracę z innymi członkami zespołu.
Dość tej wazeliny :)
Po prostu cieszę się bardzo zaglądając tu co jakiś czas.
Pzdr serdecznie,
T.
30/04/2007,
tomek
www.oceny-zespolow.blog.onet.pl Czekam na komcia :)
20/01/2008,
Pati
Witam
Szalenie to budujące, kiedy również w obszarze szeroko pojętego IT
pojawiają się ludzie z takim podejściem do zarządzania zespołami czy
to projektowymi czy też tematycznymi.
To, co może powodować i utrudnienia i zarazem niezrozumienie takiego
podejścia to z jednej strony sami ludzie, którzy jeśli wywodzą się
ze "szkoły" technicznej, poziom komunikacji mają na słabym poziomie,
nie mówiąc już o umiejętnościach łączenia biznesu z informatyką.
Uważam, że osoby łączące w sobie z jednej strony wysokie kwalifikacje
z danego obszaru wraz z równie wysokimi umiejętnościami komunikacyjnymi
i bezwzględnie cechujący się odwagą w odkrywaniu nowych szlaków mają
szansę na realizację własnych celów i poszerzanie innym perspektywy
widzenia.
niezbędna jest w tym wszystkim konsekwencja.
pozdrawiam
Katarzyna Latek
03/08/2008,
Katarzyna
W celu stworzenia atmosfery zaufania w zespole, jest niezbędne do wykonania Ballance między surowością i życzliwość na stronie menedżera
First i thought that this info is a plagiat and unuseful for me, but I have found just few smart words which have changed my opinion & gave me some ideas which can be used in my resume, so I'll
review my resume one more time, thanks.