Jak szacować pracochłonność projektów, by nie mylić się o trzykroć?
Przeczytałem właśnie kolejną książkę na temat estymowania projektów (Software Estimation - Demystifying the Black Art). Dużo opowieści na temat rozkładów prawdopodobieństwa, KLOC, punktów funkcyjnych itp. Teoretycznie wszystko wygląda jasno i powinno się sprawdzać jak w zegarku.
Ale praktyka... Zrobiłem analizę pewnych danych historycznych i wyszło mi, że szacunki przy których tworzeniu współuczestniczyłem bywają dwu-, trzykrotnie zaniżone. Damn it!
Pomoc potrzebna.
Jak podchodzicie do szacowania projektów?
Jakie techniki Wam się najlepiej sprawdzały?
Jakie miary wielkości projektów przyjmujecie?
Czy wykorzystujecie dane historyczne? Jakie dane o projektach zbieracie?
Jakie narzędzia/programy wykorzystujecie?
1. Rozkładam projekt na zadania o długości co najwyżej 8 godzin (w wyjątkowych wypadkach 16), tak jak radzi Joel Spolsky.
2. Sumuję czas powstałych zadań.
3. Mnożę przez 2 -- zmiany w wymaganiach (taka branża), poprawki błędów, optymizm zespołu, itd.
Niestety, żadne techniki się nie sprawdziły :(. Zawsze projekty są niedoszacowane -- ach te braki w komunikacji...
A co masz na myśli Marku pisząc ,,miary wielkości projektów''?
W mojej branży projekty są zbyt niepowtarzalne -- można tylko bazować na doświadczeniu w realizacji wcześniejszych, wyglądających na podobne, projektach. Ale podobieństwa okazują się często bardzo złudne.
No właśnie, jakie narzędzia wykorzystujecie do śledzenia podstępu prac?
Ja codzienne spotkania rodem znane ze Scrum-a i postęp w zamykaniu zadań, ale to za mało, aby dobrze wyszacować termin zakończenia prac.
chyba każdy zaczyna od liczenia 8-godzinnych jednostek czasu i mnożenie x2 (dalej tak robię). myślę, że tylko doświadczenie, znajomość zdolności podwładnych może pomóc w szacowaniu
15/04/2008,
Anonymous
SCRUM, planning poker i projekty bez fixed-price - jak na razie się sprawdza w moim przypadku. Oczywiscie x2 warto zawsze przemnożyć, ale jeszcze nie zdażyło mi się x3
11/10/2008,
l0co
W sumie o na sukces wyceny ma jakość projetu ofertowego i dokładność opisu
technicznego. Puzniej zostaje żmudna praca, porównywanie i ofertowanie.
Dobrze też pokombinować z normami i innymi danymi pracochłonnościowymi w rozbiciu o swoje doświdczenie.
26/11/2010,
Krzyś