Jak przeskoczyć próg, jak zacząć zarządzać?
Witam,
Pracuję w IT już od kilku lat.
Widzę co do tej pory zrobiłem, jak się rozwijałem, kształtowałem.
Widzę jak po drodze krystalizowała mi się moja wizja siebie.
Wiem, że inżynier systemowy to jakiś etap w moim życiu,
jako cel widzę jednak siebie zarządzającego zespołem.
Nie wiem tylko jak przeskoczyć ten próg, jak zacząć zarządzać?
Chodzi o brak doświadczenia, które jest wymagane przy tego typu
stanowiskach..
Taki ot temat do dyskusji..
Kursy?
MBA (drogo, ale podobno skutecznie)?
Jak zostaliście kierownikami, managerami?
Pozdrawiam,
Jacek
04/02/2008,
Jacek
Kursy? Pomysł taki sobie. Nie znam żadnego managera który by zaczynał od chodzenia na kursy. Dobrego zarządzania zespołem nie uczysz się w teorii tylko w praktyce. Słabego zarządzania ludźmi nie musisz się uczyć wcale ;)
MBA? Bardzo zły pomysł. Jeżeli chcesz zostać szefem zespołu developerskiego (kierownikiem) to MBA jest bez sensu. Ogólnie MBA jest kierowane do managerów wyższych szczebli, a i o jego skuteczności można by długo dyskutować.
Gdybym był w takiej sytuacji jak piszesz to pewnie poczytałbym coś na temat zarządzania zespołami. Blogów na ten temat znajdziesz na pęczki, a i książek też nie brakuje. No i przede wszystkim praktyka czyli zdobycie pierwszych szlifów. Z dużym prawdopodobieństwem szefem zespołu od razu nie zostaniesz, ale już role lidera (lead developer, lead quality engineer itd) czyli takie w których nie jesteś szefem zespołu ale organizujesz operacyjnie pracę kilku osobom, powinny być w Twoim zasięgu. Z ciekawych pomysłów mogę zasugerować pójście w kierunku project managmenetu - ta praca bywa ciężka i niewdzięczna, ale jest naprawdę ciekawa i daje świetne przygotowanie do formalnego zarządzania zespołami ludzi.
Sugeruję szukać też ścieżki awansu w swojej firmie. Ogólnie firmy IT cierpią na brak dobrych kandydatów do ról kierowniczych, więc przy odrobinie chęci i pewnym wysiłku (no i cierpliwości) jest szansa że się uda. Jeśli szansy nie ma (bo np. firma mała i się nie rozwija albo np. pracujesz w Motoroli w której się po prostu nie awansuje ;)) to poszukaj takiego pracodawcy który da Ci taką perspektywę.
Tak, jak mój wspólnik pisze do potencjalnych pracowników "Nie chęć szczera a praktyka zrobi z ciebie oficera", co zresztą mi się bardzo podoba...
A tak przy okazji, to nie zawsze jest tak, że "firma mała i się nie rozwija". Firma może być mała i się rozwijać. Firma może być mała i dać pracownikom naprawdę dużo, a być może nawet dużo więcej niż "pracujesz w Motoroli w której się po prostu nie awansuje". Zależy jakie kryteria przyjmiesz w firmie i o co Ci chodzi. Jak chcesz wycyckać do końca kontrahenta/klienta+pracownika i podziękować, to pewnie tak jest. Są takie firmy i zawsze będą, ale są także firmy które realizują zupełnie inną filozofię - trafić do takiej to zupełnie coś innego, ale trzeba mieć szczęście.
11/10/2008,
l0co
Stoję przed podobnym problemem jak Jacek, o tyle jednak trudniejszym, że w mojej firmie panuje system schodków - nie awansujesz nigdy powyżej swojego szefa.
Mój przypadek jest o tyle beznadziejny, że firma jest dobra(czyt. nie mam zamiaru odchodzić), ale mój bezpośredni nadzorca nie zostanie awansowany w najbliższym czasie ponieważ doskonale potrafi zrażać do siebie tzw. "elity rządzące".
Ponieważ żyję wg zasady "nigdy nie mów nigdy" liczę na to, że jednak nawet jeżeli jest to graniczące z cudem, to być może poprzez ciężką pracę i starania o których wspominacie uda mi się jakoś jeżeli nie wychylić zza pleców szefa, to może chociaż popchnąć go jakoś w górę (ha! to ci dopiero, szef ciągnięty w górę przez pracownika, a nie na odwrót;) ).
I tu czas na pytanie: Jakie to starania macie panowie na myśli, i jakiej praktyki może nabrać trybik? Nawet jeżeli ten trybik jest seniorem analitykiem, nie jest mu tak łatwo skoczyć nagle do "praktykowania zarządzania".
11/11/2008,
B.
Jak zarządzać? Jedni się z tym rodzą, inni muszą się tego nauczyć. Tych ostatnich jest zdecydowanie więcej. Do Ciebie należy wybór czy uczyć się na własnych błędach (droga dłuższa, jednak dla niektórych jedyna), czy skorzystać z doświadczeń innych. Moim zdaniem do wszystkiego potrzebna jest i praktyka, i... teoria.
20/03/2009,
Bogdan