Kto lepszym analitykiem?
Szukamy do naszego zespołu osoby, który będzie się zajmowała analizą wymagań. Do jej obowiązków będzie należało rozmawianie z klientem (w tym przypadku - wewnętrznym), uzgadnianie rozwiązań, wyjaśnianie niejednoznaczności, dopytywanie o szczegóły etc. Rezultatem tej pracy ma być spisana specyfikacja funkcjonalna.
Wyobrażamy sobie, że taka osoba powinna z jednej strony być:
- miła i sympatyczna :),
- mająca łatwość nawiązywania kontaktów z różnymi osobami,
- cierpliwa,
- dociekliwa,
- systematyczna,
- mająca łatwość komunikowania i pisania,
- potrafiąca uważnie słuchać,
- i formułować odpowiedzi o czasem trudnych sprawach w prosty sposób,
- asertywna.
Czyli "soft skills".
Z drugiej strony, byłoby idealnie, gdyby:
- znała się na programowaniu i procesie tworzenia oprogramowania,
- znała technologie webowe,
- miała pojęcie o usability etc,
- potrafiła myśleć kategoriami informatycznymi.
Jak to ujął jeden z kolegów: powinna umieć zadawać takie dziwne pytania, które nigdy do głowy nie przychodzą zwykłemu użytkownikowi komputera: a ten guzik - czy on jest zawsze aktywny? zawsze widoczny? a co jak się nie wypełni pola obok? a co jak tam się wpisze złe dane? a co jak go się kliknie dwa razy?...
Czyli geek.
No i pytanie: czy do takiej roli lepsza jest osoba o wykształceniu technicznym czy nietechnicznym? Powinien być to ktoś łączący oba te światy, ale o takich niełatwo. Która droga wydaje Wam się bardziej obiecująca, spróbować trenować programistę by dobrze dogadywał się z ludźmi "biznesu", czy "biznesmena" przyuczać do technologii?
Będę wdzięczny za wszelkie sugestie :)
Rozważmy ten drugi przypadek, jeśli chodzi o umiejętności techniczne wymieniłeś:
- znała się na programowaniu i procesie tworzenia oprogramowania,
- znała technologie webowe,
- miała pojęcie o usability etc,
- potrafiła myśleć kategoriami informatycznymi.
Wydaje mi się, że preferencje te są opisane zbyt ogólnie. Chyba, że można uzyskać odpowiedź w jakim czasie (zakładamy naukę teoretyczną)wg. Ciebie "biznesmen" może tę wiedzę nabyć, bo jeśli okaże się, że czas ten to czas studiów technicznych + 2 lata to chyba ten pierwszy przypadek, czyli programista w roli biznesmena ma większe szanse powodzenia, tym bardziej, że wiele cech biznesmena to cechy wrodzone i może wśród programistów są ludzie już "przygotowani" do tej roli.
14/05/2007,
Michał
Z mojego doświadczenia bardzo trudno znaleźć osoby z backgroundem biznesowym, które są w stanie zrozumieć na dobrym poziomie proces tworzenia software'u. Nie jest to oczywiście możliwe, ale bardzo rzadkie.
Z drugiej strony znacznie częściej spotykam ludzi którzy wyrośli z developmentu i rozwinęli się w stronę biznesu, dlatego szukałbym raczej w tym scenariuszu.
Gdybym miał ocenić dlaczego tak jest to pewnie dlatego, że część programistów spełnia po prostu miękkie kryteria o których piszesz (to w dużej mierze cechy charakteru), podczas gdy w drugą stronę brakuje raczej wiedzy i to z punktu widzenia biznesu dość specyficznej.
Btw: z dwóch najlepszych handlowców (czyli stanowisko o profilu ekstremalnie biznesowym) z jakimi miałem okazję pracować jeden skończył automatykę i robotykę a drugi telekomunikację...
Ja z kolei zapytam czy w takim razie jest sens, abym bedac studentem kierunku humanistycznego (spolecznego w zasadzie) i znajac sie "hobbystycznie" na programowaniu (JS, AJAX, PHP, bazy danych) w ogole szukal pracy jako analityk? Bardzo kreci mnie mysl o takiej pracy - czy ktos moglby napisac cos wiecej na temat rekrutacji ludzi na tego typu stanowiska?
28/05/2007,
Michał
Jak najbardziej masz szansę! Znam znakomitych analityków, którzy mają formalne wykształcenie matematyczne czy ... filozoficzne a programowaniem zajmowali się tylko hobbystycznie. I łącząc tak nabyte umiejętności techniczne z soft-skills (których tak czy owak na większości studiów się nie nabędzie - choć może kierunek, jak piszesz, 'społeczny', byłby tu wyjątkiem?) doskonale sobie radzą. Pasja i zaangażowanie jest najważniejsze - jeśli piszesz, że to Cię 'kręci' to dobry znak.
Nie wiem jak wygląda ogólnie proces rekrutacji na takie stanowiska - mogę napisać jak to wygląda u nas. Proces rekrutacji składa się zasadniczo z trzech kroków:
1. Nawiązanie kontaktu :) - my dajemy ogłoszenia lub rozpytujemy znajomych a zainteresowane osoby przysyłają swoje CV
2. Z wybranymi osobami przeprowadzamy rozmowę telefoniczną, podczas której weryfikujemy, czy osoba ma w ogóle pojęcie o dziedzinie (w tym przypadku o technologiach internetowych i internecie), staramy się zweryfikować jakie ma doświadczenie i wyjaśniamy dokładnie na czym polegać ma praca. Cel jest taki, by odsiać osoby ewidentnie nie pasujące do przyszłej roli. W związku z tym można się spodziewać np. bardzo elementarnych pytań technicznych. Rozmowa trwa ok. 15 minut.
3. Z osobami, które robią pozytywne wrażenie umawiamy się na spotkanie, podczas którego prosimy je o wykonanie ćwiczenia lub dwóch, które są przykładami rzeczywistych zadań, z jakimi mogłaby się taka osoba spotkać (choć oczywiście bardzo prostego, bo czasu jest mało a kandydaci zwykle zestresowani, na co bierzemy poprawkę). Cel jest taki, byśmy my upewnili się, jak taka osoba sprawdzi się w powierzonej roli, a kandydat mógł upewnić się, że chciałby tym się zajmować.
Swoją drogą wierzcie, że wyniki takich prostych testów są czasem tak odległe od wniosków, które można by wyciągnąć po lekturze CV i autoprezentacji kandydatów, że właściwie to co o sobie mówią lub piszą, jest w niewielkim stopniu brane pod uwagę :).
Czasem, może się zdarzyć potrzeba dodatkowej rozmowy z innym członkiem zespołu lub kimś z działu HR, ale zasadniczo proces wygląda jak powyżej.
Czy udało mi się odpowiedzieć na Twoje wątpliwości? Jeśli masz inne pytania, to proszę daj znać.
Pozdrawiam,
Marek
Jak już mowa o rekrutacji, to ja się podepnę pod wątek. Mam mianowicie pytanie odnośnie przygotowania CV. Po studiach informatycznych ma się dosyć szeroki pogląd na róźne technologie, ale nie zna sie wszystkiego perfect. Dlatego chcialem zapytać jak powinno się prezentować swoje umiejętności w CV?
I może łatwiej to będzie pokazać na przykładzie.
Założmy, że znam się bardzo dobrze na administracji Oracle, ale znam też średnio MS SQL Server, ale miałem też doczynienia z IBM DB2.
I teraz jak powinien wyglądać wpis w CV odnośnie mojej znajomości administracji bazami danych?
a) wymienienie wszystkich w kolejności przypadkowej
IBM DB2, Oracle, MS SQL Server
b) wymienienie tylko Oracla, bo to znam super
Oracle
c) wymienienie wszystkiego, ale z uwzględnieniem poziomu znajomości.
Oracle (Eskpert)
MS SQL (Zaawansowany)
IBM DB2 (Początkujący)
Jakie jest Wasze zdanie na ten temat?
Pozdrawiam,
Maciek
23/06/2007,
Maciek
Witaj Maćku,
Ja bym zrobił (i tego oczekiwałbym od kandydatów, gdybym to ja rekrutował) to, co opisałeś w punkcie c), to znaczy wymieniłbym umiejętności zaznaczając poziom zaawansowania.
Inna sprawa, że CV są tak niemiarodajnym wskaźnikiem realnej przydatności kandydatów do przyszłej roli, że ja ich niemalże nie czytam :)
O czym - jeśli chcecie - mogę napisać kiedyś więcej.
Pozdrawiam,
Marek
Podstawowym i głownym (a mógłbym nawet zaryzykować stwierdzenie że jedynym) celem napisania CV jest przebicie się do rozmowy kwalifikacyjnej. Inna rzecz że kłamanie w CV pozwoli się załapać na rozmowę, tyle że położy ją kompletnie. Dlatego moim zdaniem najlepiej skupić się na obszarach które znasz dobrze lub bardzo dobrze, co najwyżej wspominając o pozostałych jeśli masz za mało "mięsa" w papierach.
Inna rzecz że przy obecnym rynku pracy dla developerów i ról pochodnych nie trzeba mieć nie-wiadomo-jak-wypasionego CV żeby się załapać na rozmowe.
I jeszcze jedna rzecz na którą zawsze zwracam uwagę - oprócz długiej listy technologii na którą ledwie rzucam okiem ważne są "miękkie" rzeczy: że zaprojektowałem jakąś tam dużą funkcjonalność, że wdrażałem nową metodolgię produckcji oprogramowania, że współtworzyłem narzędzia developerskie, że napisałem sobie jakiś pet project (nawet jeżeli to nie jest coś z czego jestem super-dumny), generalnie że robie coś więcej niż minimum które mi każą w pracy.
W moim odczuciu wszystko zależy do jakiej firmy trafisz. Jak trafisz do firmy gdzie chcą zatrudnić gościa od technologii XYZ to po prostu albo to umiesz albo nie (nie polecam takich firm). Z drugiej strony możesz trafić do firmy gdzie liczy się umiejętność tego, co ja uważam za największą umiejętność w naszym świecie - czyli umiejętność adaptacji do nowych warunków. Tutaj trudno ocenić możliwości zakwalifikowania się w kontekście tego co napiszesz/powiesz/zaprezentujesz w CV/rozmowie kwalifikacyjnej. Jak trafisz do takiej firmy to prawdopodobnie trafisz no człowieka który potrafi ocenić Twoją wartość i żadne sztuczki go nie oszukają. A jak nie będzie potrafił (nikt nie jest nieomylny) to pójdziesz na okres próbny, który będzie de facto OKRESEM PRÓBNYM i albo go przejdziesz albo po prostu na tym zakończysz.
Generalnie zatem po pierwsze nie polecam kombinacji (straci na tym zarówno firma jak i pracownik) a po drugie - szukaj tego, co naprawdę Cię interesuje i co czujesz. Jeśli masz TO, to naprawdę innych rzeczy nie warto robić w życiu.
11/10/2008,
l0co